Byłem samotny i szczęśliwy -Paweł Huelle

44-g3-2Byłem samotny i szczęśliwy to zbiór opowiadań Pawła Huelle uknuty z wcześniejszych wydań które, teraz już wiem, że pechowo dla mnie, nie trafiły w moje ręce. Zanurzyłam się w świat powojennego Gdańska z wyraźną niechęcią i złorzeczeniem na ustach, skierowanym przeciwko wszystkim polskim pisarzom urodzonym przed 1950 rokiem. Jakże miło się rozczarowałam! Opowiadania reprezentują ukochany przeze mnie Czytaj dalej

Opublikowano Przeczytane | Skomentuj

Polowanie na czarownice

przerazone_koty_2Mój narzeczony jest pedantem i ma różne dziwne fobie. Na przykład wchodzi do sklepu i poprawia ubrania złożone w kostkę w ładniejszą i równiejszą kostkę. Kostka nigdy nie jest wystarczająco dobra. Kiedyś zdjęłam kozaki i jeden zapięłam, a drugiemu cholewa opadła i tak została zrezygnowana. Cały wieczór się pocił, ale w końcu nie wytrzymał. Wylazł  łóżka, zbiegł do przedpokoju, zasunął zamek, postawił na sztorc i dopiero mógł zasnąć. Chichrałam się w poduszkę, jak głupia.

Czasem jest mniej zabawnie, na przykład Czytaj dalej

Opublikowano Codzienność | Skomentuj

Psie smutki

hqdefaultZima. Śnieg, lód, wichura. Początek kwietnia. Spaceruję bulwarem z mą latoroślą. Kątem oka widzę Strażnika Miejskiego, idącego niemal równo ze mną. Odruchowo spinam się w sobie, chociaż nie dzierżę w dłoni żadnego napoju, którego nie powinno spożywać się w miejscu publicznym, a pety po papierosach od dawna wyrzucam do śmietników, choćby trzeba było nieść je w dłoni aż po horyzont. Jednak stare przyzwyczajenia pozostają. Przede mną maszeruje piękne dziewczę, lat na oko piętnaście, choć może być mniej, bo kto to przewidzi. Od góry prezentuje się tak: modnie upięte blond, mniej więcej w moim odcieniu („Nie silimy się na naturalność”), dalej różowa kusa kurteczka, następnie pas młodego ciałka, skrywający nerki, biodrówki dżinsowe, adidaski. W ręku dzierży smycz, a na niej pit bulla. Piesek oddaje się temu, czemu pieski oddają się na spacerze. Władza przyspiesza, władza atakuje, władza dopada. Czytaj dalej

Opublikowano Codzienność | Skomentuj

Podróż za jeden uśmiech, wersja 2015

nowhere-in-particular Mój wspaniały narzeczony wraz z kolegą wyruszyli ostatnio w bieda-podróż do stolicy na koncert. W jakich czasach my żyjemy, że bieda-podróże odbywa się samolotami? Z faktami się nie dyskutuje, fakty się przyjmuje i tak też postąpili moi Wikingowie, nim na podbój Warszawy ruszyli. W Internetach czarno na białym stoi – bilet Wrocław-Warszawa, który żadną ulgą nie zostaje zaszczycony, kosztuje jakieś pięćset milionów starych złotych (u babci ostatnio byłam ;)).Linie lotnicze natomiast nie dyskryminują swoich klientów z powodu przynależności bądź nie do braci studenckiej i wszystkim zgodnie sprzedają bilety za jeden nowy złoty. Bez ściemy. Nawet doliczając do tego koszty niewymierne, czyli czas potrzebny na dojechanie z Wrocławia na lotnisko + odprawa + czas potrzebny na dotarcie z lotniska do centrum Warszawy, gdzie odbywa się koncert, to i tak mamy dwie godziny zapasu w porównaniu z niewiarygodną prędkością przejazdu proponowaną przez PKP. Poza tym szansa, że Czytaj dalej

Opublikowano Codzienność | 1 komentarz

Tańcząca Eurydyka. Wspomnienia o Annie German – Mariola Przyzwan

Tanczaca-Eurydyka-Wspomnienia-o-Annie-German_Mariola-Pryzwan,images_big,11,978-83-06-03156-0Zanim TVP nie wyemitowało pierwszego odcinka serialu o Annie German, nigdy nie słyszałam tego nazwiska i tak pewnie by pozostało. Jestem osobą absolutnie obiektywną, nieczułą na jej talenty wokalne i przerażoną jakością owej biografii. Ktoś wykonał katorżniczą pracę, by z książki tej nie dało się uzyskać żadnej cennej informacji o piosenkarce. To pomnik z brązu, pozbawiony jakichkolwiek cieni i niuansów. Fakty z życia wyglądają tak: urodziła się, zesłano jej ojca, zmarł jej brat, ojczyma zastrzelono, uciekły z mamą do Polski; we Wrocławiu skończyła geologię i zaczęła stawiać pierwsze kroki na scenie, w działającej do dziś, skądinąd fajnej knajpce Kalambur, by awansować do Estrady Wrocławskiej i Rzeszowskiej, wygrać Opole, a stamtąd już bach – Włochy! Wypadek, tragedia, rekonwalescencja, kariera w ZSRR i katorżnicze trasy po Stanach… Czytaj dalej

Opublikowano Przeczytane | Skomentuj

Aksamitne pazurki – Erle Stanley Gardner

135397_4001Kilka słów o Gardnerze. Aksamitne pazurki są wspaniałą realizacją czarnego kryminału w jego najlepszym okresie. Prywatny detektyw i adwokat w jednej osobie (Perry Manson) boryka się z cuchnącą sprawą kryminalną, która z tuszowania romansu szybko przeobraża się w próbę wrobienia w morderstwo głównego bohatera. Trup być może nie ściele się gęsto, bo jest jeden, ale za to jaki okazały! Strzał prosto w serce, mężczyzna w szlafroku, jeszcze mokry po wyjściu z wanny – mentalny magnat ubity w tak prozaiczny sposób zawsze cieszy serce! Jest i demoniczna famme fatale, która prezentuje kocią zręczność w unikaniu odpowiedzialności za swe czyny (i stosuje niebywały szyfr do przekazywania informacji swym kochankom, chyba sprawdzę go praktyce!), jest niezborna policja, uwikłana w konszachty polityczne, jest zła prasa, wywlekająca brudy praworządnych obywateli, jest lojalna do bólu sekretarka, gotowa na skinienie szefa obrabować bank, zniszczyć dowody, oszukać świadków i paść w ramiona zwierzchnika, tego półboga w ludzkiej skórze. Czy można być bardziej męskim od naszego bohatera? Czytaj dalej

Opublikowano Przeczytane | Skomentuj

Praktyczna strona romantyzmu

odbyt13966327237095-jpgSzczycimy się z ukochanym romantyzmem na miarę współczesności. Dzwoni on, mój lew, mój tygrys, i w te słowa mnie podrywa:

- Lampę powiesiłem. (pauza budująca napięcie) Dwa dni wieszałem.

- Dwa dni? Dlaczego tak długo? – udaję niedostępną.

- Z ojcem wieszałem. – udziela jasnych wyjaśnień narzeczony.

- To chyba powinno być szybciej? W końcu z pomocą? – idę w zaparte.

- A skąd! Cały czas się kłóciliśmy. Tyle trwało, bo przez 90% czasu Czytaj dalej

Opublikowano Codzienność | Skomentuj

Diablak – Jolanta Stefko

Diablak_Jolanta-Stefko,images_product,12,83-7469-385-1Jako iż wszystkie książki kobiece powinny być o miłości, ta również nie odstaje od schematu. „Diablak” Jolanty Stefko jest zbudowany na historii młodej dziewczyny (Marzeny) zakochanej w swoim wykładowcy. Jednak nie dajmy się zwieźć romansowej nudzie – niech sam diabeł (ksywa:Biały) prowadzi nas przez oniryczne wizje płynnie splatające się z realistycznymi opisami współczesności. Cała opowieść zaczyna się od końca, który jak każdy koniec jest początkiem kolejnej historii. Rozpoczyna się ona w „nocnym pociągu z mięsem”; na szczęście po kilku stronach okazuje się, że to tylko sen o diable. Sny te powracają w trakcie narracji. Można odnieść wrażenie iż bohaterka rozmawia z własnym sumieniem, które jest reprezentowane przez Białego. Im bliżej ją poznajemy, tym mniej nas to dziwi – dziewczyna jest nadwrażliwa, introwertyczna, a przy tym bardzo inteligentna. Partnerów do rozmowy jej brakuje. Może dlatego, że siedzi w domu i hoduje swoją depresję lub samotnie spaceruje, czy jeździ pociągami? Albo dlatego, że pogrąża się w fikcji literackiej, co jest mało znanym, ale bardzo groźnym nałogiem? Stwarza więc postać diabła, z którym prowadzi dyskusje na temat rzeczywistości (ogólnoludzkiej i  swojej prywatnej) i w ten sposób próbuje wypracować konsensus z samą sobą, co ostatecznie prowadzi do coraz głębszej dezintegracji jej osobowości (a być może osobowości autorki, ponieważ na tym polu prowadzona jest bardzo zgrabna gra z czytelnikiem).

Sugestia ta rozpada się gwałtownie, Czytaj dalej

Opublikowano Przeczytane | Skomentuj

Dzwonisz po Wallandera, a tu milicja

 

telewizja_oglupiaTelewizja jednak na coś się przydaje. Jedna Moja Koleżanka (czyli info z pierwszej ręki!) pracowała w restauracji, bo właśnie tam pracują ludzie z naszym wykształceniem. I nie była jej właścicielką. Zostawiając ten smutny temat;

Przychodził tam pewien gruby, brzydki pan, co nie jest istotne, ale jako bohater negatywny powinien spełniać pewne wymogi literackie. Zamawiał on do posiłku bardzo dużo piw. Koleżanka naliczyła dziewięć, bo do dziesięciu każdy jest śmigły z matmy. Po czym wstał, zapłacił, nie zostawił napiwku (pewnie to go zgubiło, karma!), wyszedł z restauracji, usiadł za kółkiem swojego samochodu i odjechał w siną dal. Koleżanka, jak każdy obywatel, nie zareagowała, bo pozostała w szoku. Szok jednak pozostał za nią, kiedy sytuacja się powtórzyła. Co rychlej zadzwoniła na policję i zakablowała brzydkiego, grubego, pijanego pana. Policja przyjechała już po czterdziestu minutach, popatrzyła na pusty parking, na koleżankę, na witrynki, na paznokcie, postała na wietrze i wróciła, skąd przyszła. Czytaj dalej

Opublikowano Codzienność | 1 komentarz

Desperacja – Stephen King

desperacja-b-iext3723111Na Kinga zawsze można liczyć! Jak nie kosmici, to pradawni bogowie. Zawsze znajdzie się coś czyhającego na niewinną ludzkość. Przed posądzeniem o czerpanie pomysłów z horrorów klasy B ratuje amerykańskiego autora tylko to, że większość z nich powstała na kanwie jego powieści. Miejsce akcji: Desperacja, małe miasteczko w Nevadzie (właściwie maleńka osada górnicza, licząca około 200 mieszkańców; a mieli kino, pub, pralnię, ratusz z komisariatem i nawet skrzyżowanie ze światłami, choć znajdowali się pośrodku pustyni – w Polsce mieliby najwyżej stado krów, jakby się przeszło po zagrodach). King odwołuje się do najstarszych ludzkich lęków – antagonistą jest tu pradawne zło, uśpione, pochodzące znikąd i zewsząd, które w każdej chwili może zostać przebudzone przez zuchwałego człowieka ufającego nauce, a zapominającego o siłach drzemiących w naturze. Co też się dzieje. Grupka pozornie przypadkowych ludzi, siłą ściągniętych do miasteczka przez zło pradawne, ale jakże podstępne, walczy o życie i jednocześnie stara się powstrzymać potwora. Trup ściele się gęsto, Czytaj dalej

Opublikowano Przeczytane | Skomentuj