Desperacja – Stephen King

desperacja-b-iext3723111Na Kinga zawsze można liczyć! Jak nie kosmici, to pradawni bogowie. Zawsze znajdzie się coś czyhającego na niewinną ludzkość. Przed posądzeniem o czerpanie pomysłów z horrorów klasy B ratuje amerykańskiego autora tylko to, że większość z nich powstała na kanwie jego powieści. Miejsce akcji: Desperacja, małe miasteczko w Nevadzie (właściwie maleńka osada górnicza, licząca około 200 mieszkańców; a mieli kino, pub, pralnię, ratusz z komisariatem i nawet skrzyżowanie ze światłami, choć znajdowali się pośrodku pustyni – w Polsce mieliby najwyżej stado krów, jakby się przeszło po zagrodach). King odwołuje się do najstarszych ludzkich lęków – antagonistą jest tu pradawne zło, uśpione, pochodzące znikąd i zewsząd, które w każdej chwili może zostać przebudzone przez zuchwałego człowieka ufającego nauce, a zapominającego o siłach drzemiących w naturze. Co też się dzieje. Grupka pozornie przypadkowych ludzi, siłą ściągniętych do miasteczka przez zło pradawne, ale jakże podstępne, walczy o życie i jednocześnie stara się powstrzymać potwora. Trup ściele się gęsto, tak gęsto, że niejednokrotnie trzeba po nim deptać i się o niego obijać. Trudno przejść nie natykając się na czyjeś zwłoki. Do wszechobecnej śmierci dodajmy nieco obrzydlistwa, bo nic tak nie podsyca lęku jak duża doza wstrętu – gnijące, rozpadające się ciała wspomagają tłumnie przybywające do Desperacji zwierzęta, dziwnym trafem tylko te wywołujące stany lękowe (pająki, węże, wszelkie robactwo, nietoperze) i opcjonalnie całkiem racjonalny strach (kojoty, wilk – sztuk jeden i orzeł – sztuk jeden). Akcja jest tak wartka, że chwilami czas i przestrzeń wpadają na siebie, koziołkują, plączą się, raz jedno wychodzi na prowadzenie, raz drugie, a zdarza im się po prostu rozmijać. W czasie trwania jednej rozmowy w miejscu X mija 10 minut, a w miejscu Y ponad godzina, ale są to szczegóły, których żaden szanujący się fan nie powinien zauważyć. Tak samo, jak zaginającej się przestrzeni, w której odległości rozciągają się i kurczą. Tylko wyjątkowo upierdliwy czytelnik, jak ja, mógłby sobie takie rzeczy podkreślać. Po prawdzie czyta się to na łeb na szyję, człowiek ledwo zerka na pierwsze zdanie, a potem okazuje się, że minęły trzy dni, a dobrzy znowu wygrali. To oczywiście ogromny plus, bo taki jest cel tych powieści – wciągnąć do swojego świata, sponiewierać jak bohaterów, pozbawić snu i posiłku, a na koniec wypluć, by łaskawie pozwolić odpocząć po tym czytelniczym maratonie. Wszystko to jednak jest typowe dla utworów Kinga. W „Desperacji” najciekawszy jest wątek religijny i to dotyczący jedynego Boga, pisanego z wielkiej litery. W pewnym momencie człowiekowi robi się głupio, że jest niewierzący. Powinna być to lektura obowiązkowa na lekcjach religii, powiedzmy w gimnazjum, bo nic tak nie zachęca do modlitwy, jak boża pomoc przy ucieczce z rąk psychopatycznego mordercy o paranormalnych zdolnościach. Bóg jest tu wyjątkowo gadatliwy i pomocny, choć wciąż mało przyjacielski. Nie da się ukryć, rysy jego charakteru zostały zaczerpnięte ze Starego Testamentu.  Dopóki King trzyma się tego, na czym zna się najlepiej, czyli konwencji horroru, błyskotliwych dialogów i postaci o cynicznym zacięciu, jego literackie twory pozostają bezbłędne. Psychologiczne dywagacje, dysputy teologiczno-filozoficzne i opisy głębokich uczuć powinien pozostawić kolegom po fachu, którzy lepiej sobie z tym radzą. Na szczęście w „Desperacji” nie ma ich aż tak wiele, szczególnie w porównaniu do liczby trupów. Tak trzymać.

King S., Desperacja, tłum. K. Sokołowski, Warszawa 2013

Informacje o BookNotCook

Świadomie czytająca. Świadomie niegotująca. Mama :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>