Dzwonisz po Wallandera, a tu milicja

 

telewizja_oglupiaTelewizja jednak na coś się przydaje. Jedna Moja Koleżanka (czyli info z pierwszej ręki!) pracowała w restauracji, bo właśnie tam pracują ludzie z naszym wykształceniem. I nie była jej właścicielką. Zostawiając ten smutny temat;

Przychodził tam pewien gruby, brzydki pan, co nie jest istotne, ale jako bohater negatywny powinien spełniać pewne wymogi literackie. Zamawiał on do posiłku bardzo dużo piw. Koleżanka naliczyła dziewięć, bo do dziesięciu każdy jest śmigły z matmy. Po czym wstał, zapłacił, nie zostawił napiwku (pewnie to go zgubiło, karma!), wyszedł z restauracji, usiadł za kółkiem swojego samochodu i odjechał w siną dal. Koleżanka, jak każdy obywatel, nie zareagowała, bo pozostała w szoku. Szok jednak pozostał za nią, kiedy sytuacja się powtórzyła. Co rychlej zadzwoniła na policję i zakablowała brzydkiego, grubego, pijanego pana. Policja przyjechała już po czterdziestu minutach, popatrzyła na pusty parking, na koleżankę, na witrynki, na paznokcie, postała na wietrze i wróciła, skąd przyszła. Koleżanka się zdenerwowała, bo to bardzo nerwowa dziewczyna była. Gdy sytuacja miała się powtórzyć po raz trzeci, gdzieś przy ósmym piwie koleżanka poszła do Menagera. Menager wziął sprawy w swoje ręce i w te słowy uderzył do pani z centrali, odbierającej zgłoszenie:

- Dzień dobry. Dzwonię do państwa, aby zgłosić nadużycie alkoholu przez jednego z klientów mojej restauracji. Pan ten właśnie ma zamiar odjechać samochodem…

-… dziękuję, przyjęłam…

-… Tylko, widzi pani, to nie jest pierwszy raz, kiedy do państwa dzwonię w tej sprawie… Tyle trąbicie o pijanych kierowcach, że trzeba reagować, przeciwdziałać, i tak dalej… Więc ja zadzwoniłem też do TVN24, żeby mogli się państwo pochwalić sprawnie przeprowadzoną akcją… Powinni zaraz być, bo ich pierwszych zaalarmowałem.

Policja była po minucie. Sześćdziesiąt sekund. Nicolas Cage nie zdążyłby ukraść wozu w tym czasie. Brzydkiego Pana złapano.

Można? Można.

Informacje o BookNotCook

Świadomie czytająca. Świadomie niegotująca. Mama :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dzwonisz po Wallandera, a tu milicja

  1. ~Colliberta pisze:

    Wolą, jak już się rozbije i kogoś zabije…:(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>