Podróż za jeden uśmiech, wersja 2015

nowhere-in-particular Mój wspaniały narzeczony wraz z kolegą wyruszyli ostatnio w bieda-podróż do stolicy na koncert. W jakich czasach my żyjemy, że bieda-podróże odbywa się samolotami? Z faktami się nie dyskutuje, fakty się przyjmuje i tak też postąpili moi Wikingowie, nim na podbój Warszawy ruszyli. W Internetach czarno na białym stoi – bilet Wrocław-Warszawa, który żadną ulgą nie zostaje zaszczycony, kosztuje jakieś pięćset milionów starych złotych (u babci ostatnio byłam ;)).Linie lotnicze natomiast nie dyskryminują swoich klientów z powodu przynależności bądź nie do braci studenckiej i wszystkim zgodnie sprzedają bilety za jeden nowy złoty. Bez ściemy. Nawet doliczając do tego koszty niewymierne, czyli czas potrzebny na dojechanie z Wrocławia na lotnisko + odprawa + czas potrzebny na dotarcie z lotniska do centrum Warszawy, gdzie odbywa się koncert, to i tak mamy dwie godziny zapasu w porównaniu z niewiarygodną prędkością przejazdu proponowaną przez PKP. Poza tym szansa, że zepsuje się lecący samolot jest tak niewiarygodnie mniejsza od zepsutego na trasie pociągu, który to jest właściwie stałym punktem krajobrazu leśno-rolniczego w okresie jesienno-zimowym, zimowo-wiosennym i pozostałym, że naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać. Po prawdzie z zepsutego pociągu można wyjść na papierosa, a z zepsutego samolotu nie można wyjść w ogóle już nigdy, a pochówek z otwartą trumną raczej nie jest opcją. Mówiąc szczerze – pochówek z otwartą trumną nigdy nie był opcją. Nie ma żadnych przeciwwskazań, od dzisiaj biedota przerzuca się na samoloty.

Bieda-podróż zakłada, że nie będzie się spało, a już na pewno nie będzie się spało w żadnym miejscu, w którym każą pokazywać sobie dowód tożsamości i zostawiać pieniądze. Chłopaki (przepraszam: Wikingowie) zakładali szybki podbój, zamykający się w 48h, dlatego problemem spania nawet nie zaprzątali sobie głowy. Założyli, że po koncercie pójdą na piwo i tak doczekają do autobusu o czwartej nad ranem, mającym dowieźć ich do ciepłego lotniska. Koncert skończył się o północy i Wikingowie nie gubiąc pantofelków rozpoczęli nocny rajd po stolicy. Mogłabym przybliżyć szczegóły tej przebieżki, ale nie kompromitując śląskich konkwistadorów, streszczę ją, cytując jednego z zainteresowanych:

- Ani, k…, jednej otwartej knajpy, żadnego pubu, no! Jeden rozsądny, ale po drugim browcu skończyły nam się fundusze, a i tak zamknęli o pierwszej. Zimno, pizga deszcz ze śniegiem, my głodni, niewyspani, a tam na każdych drzwiach „do pierwszej”! Pier..ę taką imprezę, ani dobrego browara, ani dupy w cieple ugrzać, co to k..a ma być! Jedyna otwartą knajpą o drugiej w nocy był McDonalds na Centralnym!

Ugrzali się, pojedli, po co narzekać na kapitalizm? W tym właśnie tkwi magia McDonaldsa. Wspominał o nim wybitny, młody, polski poeta Piotr Rogucki w utworze „Sto tysięcy jednakowych miast”, wcześniej natomiast zajął się tym motywem niejaki Kofta, pisząc coś o „wszystkich dworcach świata”, odnaleźć go można także u weteranów poezji śpiewanej, przekonujących „wszystko jedno dokąd, dworce są takie same” – nie ważne, czy lądujesz w środku nocy w Krakowie, Warszawie, czy Wrocławiu, Mc Donalds niczym kamień węgielny, kamień piotrowy współczesnej kultury, będzie na ciebie czekać z otwartymi drzwiami i nową ofertą „2forU”, na kieszeń każdego słoika. Jakie czasy, takie podboje, ale Wikingowie niezmiennie głodni. Podsumowanie będzie śpiewające:

Wiadoma rzecz- Stolica i każde słowo zbędne,

I w ogóle, i w szczególe,

I pod każdym innym względem!

Informacje o BookNotCook

Świadomie czytająca. Świadomie niegotująca. Mama :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Podróż za jeden uśmiech, wersja 2015

  1. ~Julian pisze:

    „Po prawdzie z zepsutego pociągu można wyjść na papierosa, a z zepsutego samolotu nie można wyjść w ogóle już nigdy” – Szacunek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>