Praktyczna strona romantyzmu

odbyt13966327237095-jpgSzczycimy się z ukochanym romantyzmem na miarę współczesności. Dzwoni on, mój lew, mój tygrys, i w te słowa mnie podrywa:

- Lampę powiesiłem. (pauza budująca napięcie) Dwa dni wieszałem.

- Dwa dni? Dlaczego tak długo? – udaję niedostępną.

- Z ojcem wieszałem. – udziela jasnych wyjaśnień narzeczony.

- To chyba powinno być szybciej? W końcu z pomocą? – idę w zaparte.

- A skąd! Cały czas się kłóciliśmy. Tyle trwało, bo przez 90% czasu ze sobą nie gadaliśmy i nie mogliśmy pracować.

No tak, mój Ogier Budowniczy, jak każdy mężczyzna nie mający zielonego pojęcia o pracach zwyczajowo uznawanych za męskie, nie ma swojego zdania, ale będzie go bronił do ostatniej kropli krwi. Ma to po tacie.

- Bardzo się cieszę, że ostatecznie się udało i nie ma ofiar w ludziach. – wykonuję zachęcający gest, ale natrafiam na mur ciszy. Niedostatecznie doceniłam zwycięską bitwę mojego wodza. Mało delikatna jestem i niewzruszona przechodzę do ataku: – Powiedz mi coś miłego!

On, ku memu zaskoczeniu, reaguje natychmiast z bezbrzeżnym zdumieniem:

- Przecież przed chwilą powiedziałem! – empatia u mnie na wysokim poziomie, więc równie zdumiona indaguję:

- Jak to? Powieszenie lampy ma być komplementem?

- Lampa jest niebieska. – zawadiackim tonem Casanovy odpowiada Casanova.

A trzeba wam wiedzieć, że niebieski to mój ulubiony kolor. Czyż to nie romantyczne?

Informacje o BookNotCook

Świadomie czytająca. Świadomie niegotująca. Mama :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>