Tańcząca Eurydyka. Wspomnienia o Annie German – Mariola Przyzwan

Tanczaca-Eurydyka-Wspomnienia-o-Annie-German_Mariola-Pryzwan,images_big,11,978-83-06-03156-0Zanim TVP nie wyemitowało pierwszego odcinka serialu o Annie German, nigdy nie słyszałam tego nazwiska i tak pewnie by pozostało. Jestem osobą absolutnie obiektywną, nieczułą na jej talenty wokalne i przerażoną jakością owej biografii. Ktoś wykonał katorżniczą pracę, by z książki tej nie dało się uzyskać żadnej cennej informacji o piosenkarce. To pomnik z brązu, pozbawiony jakichkolwiek cieni i niuansów. Fakty z życia wyglądają tak: urodziła się, zesłano jej ojca, zmarł jej brat, ojczyma zastrzelono, uciekły z mamą do Polski; we Wrocławiu skończyła geologię i zaczęła stawiać pierwsze kroki na scenie, w działającej do dziś, skądinąd fajnej knajpce Kalambur, by awansować do Estrady Wrocławskiej i Rzeszowskiej, wygrać Opole, a stamtąd już bach – Włochy! Wypadek, tragedia, rekonwalescencja, kariera w ZSRR i katorżnicze trasy po Stanach… Ślub, syn. W końcu choroba (nie dowiedziałam się jaka) i śmierć po ostatniej trasie w Australii. I, uwaga, uwaga! To nie jest telegraficzny skrót. Pomiędzy te punkty powpychano kilka zdjęć i wspomnień osób, które miały przyjemność (i, jak podejrzewam, zgrabnie usunięto wspomnienia tych, którzy mieli nieprzyjemność) poznać Annę German i potrafiły odpowiednio się nią zachwycić. Ulubione epitety to: dobra i skromna w różnych konfiguracjach, czasem uzupełnione synonimami. Oczywiście, pojawiają się pewne rysy na pomniku anioła: Anna German rozdrapuje sobie twarz w wyniku załamania nerwowego po wypadku, Anna German nie chce śpiewać z podkładem, tylko orkiestrą ( co ważne: inne gwiazdy kapryszą, Anna słusznie wymaga), kilka razy przez niedopatrzenie pojawia się informacja, że German popełnia błąd na estradzie i (o zgrozo!), że jest zaledwie średnią, a nie wybitną kompozytorką. Jakby mało było niedostatków treściowych, to moim zdaniem podział tekstów jest chaotyczny, poruszamy się do przodu i znowu cofamy na osi czasu, słabe wyodrębnienie graficzne również nie ułatwia poruszaniu się po publikacji. Mnogość wspomnień jest bezsensowna z punktu widzenia biograficznego, najwyraźniej chodziło tylko o pomnożenie mniej i bardziej znanych nazwisk. Są to zwykłe pienia pochwalne, pozbawione ikry w postaci anegdot. Czyta się szybko, bo i refleksji w tym żadnej; brakuje tezy, konceptu. Dobra, miła, uczynna, piękna. I nudna. Ze względu na fanów mam tylko nadzieję, że ktoś wyrządził wielką krzywdę Annie German, sprowadzając ją do roli mdłej kukły na potrzebę podtrzymania jakiejś scenicznej fatamorgany, której uległy miliony słuchaczy.

M. Przyzwan, Tańcząca Eurydyka. Wspomnienia o Annie German, Warszawa 2013

Informacje o BookNotCook

Świadomie czytająca. Świadomie niegotująca. Mama :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>